poniedziałek, 25 września 2017

Mały głupiutki miś


Dzień dobry drogi Gościu. 
Czy u ciebie też jest tak zimno? Zapraszam. Rozgrzej się przy kominku, a ja trochę poopowiadam. Krótko niestety, bo przez chorobę, która mnie dopadła ostatnio, bardzo ciężko mi się oddycha i z mówieniem mam problem.
Lia pojawiła się w moim życiu zimową porą. Kiedy zima była jeszcze zimą, a nie zbiorowiskiem błota. Dlatego nie dziwnym będzie się wydawać to, że pierwszym  co dla niej powstało była właśnie czapka. Mutti ma manię wkładania na głowy dzieci czapek i obwiązywania ich szyi szalikami (sama wielokrotnie ściągałam - wciśniętą przez nią na głowę - czapkę z chwilą wejścia do autobusu). Więc i Lii się nie upiekło. Jednak w porównaniu do mnie, jej w czapkach jest po prostu przeuroczo i sama ją w nich uwielbiam! Dziś Lia prezentuje misiowy komplecik. Czyż w połączeniu z jej rudawą czupryną nie wygląda on przesłodko?





Tak grzecznie na koniec zaprosimy was również do naszego sklepu, w którym od niedawna pojawiły się produkty dla dyniogłówek:

wtorek, 12 września 2017

Hupaj Siupaj Łupaj Cupaj, czyli zakupowe łupy i inne dziewczyńskie sprawy.

(puk puk)
A któż to nas odwiedził?
Ah witam Gościu w moich skromnych progach! Już biegnę zaparzyć herbatę. Pewnie zastanawiasz się co u nas słychać. To miło z Twojej strony. Jako, że mam jeszcze wakacje, a swoją szkołę zaczynam w październiku to przygotowania do niej rozpoczęłam dopiero w tym miesiącu. Ostatnio wysłana przez Mutti do miasta po zamówienie z hurtowni, wskoczyłam po drodze do Flying Tiger i wpadłam w zakupowy szał. Kupiłam pudełeczka-organizery, które zastąpiły mi niezbyt dobrze prezentujące się na biurku koszyki i puszki. Muszę, jednak dokupić jeszcze dwa pudełeczka, bo wszystkiego nie udało mi się schować. Kupiłam również nowe zakreślacze, ołówki i cienkopisy, a także nowy dzienniczek na wyklejanki, bo ten co mam teraz starczy mi tylko do końca września. Aktualnie mój kącik prezentuje się następująco:
O Lii absolutnie nie zapomniałam! Przyniosłam jej nowe krzesło, w którym jesteśmy po uszy zakochane. Do pełni szczęścia brakuje nam już tylko biurka i łóżka.

Mam nadzieję, że nie uszła Twojej uwadze nowa sukieneczka, którą Lia ma na sobie. To nowy twór Mutti. Tą długością sukienek jestem ostatnio bardzo zauroczona, dlatego cieszę się, że moje jęczenie o takową zostało wysłuchane. Postanowiłyśmy się pochwalić. Bo trochę chwalenia nikomu jeszcze nie zaszkodziło.




Przykro mi, ale niestety musimy się już pożegnać. Ale zapraszamy do nas częściej!